» Blog » Złote bałwany, czyli o Pucharze Pirata
17-04-2007 21:02

Złote bałwany, czyli o Pucharze Pirata

W działach: konwenty, scenopisanie, recki | Odsłony: 12

Złote bałwany, czyli o Pucharze Pirata
Na początek ze swojej strony zaproszę wszystkich na Constar a szczególnie na toczący się na nim konkurs na najlepszego gracza GRAMY, w którego finale będę miał przyjemność poprowadzić sesję Deadlandów [zapewne na kaduFATE, ale co tam :oP]. Na samym konwencie też pewnie dam się namówić na jakąś sesyjkę – zastanawiam się serio nad ponownym poprowadzeniem Shane'a, tym razem w nowej poprawionej i uzupełnionej wersji 2.0 :o) A teraz o tym o czym miała być ta notka – o “Złotych Łanach” - jednym z dwóch zwycięzców Pucharu Pirata.

Rozstrzygnięcie tego portalowego konkursu na scenariusz opóźniło się pół roku, ale przynajmniej miało miejsce, w odróżnieniu np. od konkursu Fantazynowego. Wyniki dość skromnie kryją się w dziale Monastyru najnowszego Pirata, znalazł się tam również pierwszy z dwójki zwycięskich tekstów. Zwycięzców jest, jak się okazuje, dwójka – Marta Łukasiewicz za monastyrowe “Złote Łany” i niejaki Gan za warhammerowe “Do zobaczenia w piekle”. Do tego pięć [sic!] wyróżnień – m.in. dla mojej Schedy [patrz też tutaj]. Trochę dziwią mnie te wyniki i jedynym dla nich uzasadnieniem wydaje się być chęć opublikowania wyróżnionych scenariuszy w GP [regulamin konkursu zabrania publikacji tekstów nagrodzonych i wyróżnionych bez zgody Wyd. Portal]. To nie lepiej było zapodać miejsca 1-3 oraz 4 wyróżnienia, żeby jakoś wyglądało? Poza tym, znając ilości scenariuszy przysyłane na rozmaite erpegowe konkursy wcale bym się nie zdziwił, gdyby okazało się, że nagrodzonych prac jest więcej niż nienagrodzonych.

Jestem świadom wad tekstu, który wysłałem na konkurs, więc pal 6, spróbuję w następnej edycji; zawsze irytuje mnie jednak, gdy przegrywam z dziełami znacznie słabszymi. Wzruszyłem zatem ramionami widząc kuriozalne wyniki i zabrałem się za lekturę zwycięzcy. Poniżej – moje uwagi po:

Co łatwo wygooglać, Marta jest zwycięzcą konkursu na opowiadanie w świecie Monastyru. Nie dziwią więc plastyczne opisy, które natychmiast przenoszą czytelnika do urodzajnej doliny, gdzieś w Dorii, gdzie toczy się akcja scenariusza. Podczas lektury od razu nasunęła mi się jednak myśl, że możnaby je zastąpić [lub, jeżeli wolicie, uzupełnić] jakąś schludną mapką. Scenariusz można zakwalifikować jako detektywistyczny, a elementy intrygi ukazują się oczom graczy stopniowo tworząc interesującą, spójną całość, co z pewnością ucieszy wszystkich, którym zależy na stworzeniu opowieści przez duże O. Są tu legendy, wspominki o tajemniczych samobójstwach, księgi z rodzinnymi zapiskami – prawdopodobnie wszystko to, co tworzy klimat udanej sesji w Mona. To z pewnością plusy.

Motywacje bohaterów są, powiedziałbym, oparte o logikę systemu. Stary przyjaciel prosi o przysługę dla swojego druha w potrzebie. Z początku nie bardzo wiedziałem o kogo chodzi, ale potem wszystko się wyjaśniło. Podobnie jest ze spisem bohaterow niezaleznych. Z niewiadomego powodu autorka nie rozpisuje z początku calej intrygi kawę na ławę - więc przy pierwszym czytaniu nie do konca łapie się kto jest kim. Na szczescie wkrotce wiekszość niuansow się wyjaśnia, moze oprocz motywacji jakie skłoniły do popełnienia centralnej zbrodni scenariusza - te poznajemy dopiero w finale. Spore potknięcie, zwazywszy na to, iz mamy mieć do czynienia ze scenariuszem detektywistycznym. Na pewno nie ulatwia to wyobrazenia sobie motywacji poszczegolnych postaci w trakcie czytania tekstu.

Gdyby podsumować dwa powyższe akapity mielibyśmy scenariusz nie pozbawiony uchybień, lecz generalnie zgrabny, z ciekawą historią, wpasowujący się niemal idealnie w klimat settingu. Przepuśćmy go jednak przez prosty filtr, który podsunął mi kiedyś repek. Zadawane pytanie brzmi - jak wpłynie na bieg scenariusza wycięcie z niego bohaterów graczy? I jaka odpowiedź? Otóż - nijak. Całe "Złote łany" są filmem przewijanym przez scenarzystkę przed postaciami graczy. Jest nawet inny bohater, który poprowadzi śledztwo [sic!!!] w miejsce drużyny. No dobrze, oddajmy autorce honor. W ostatniej scenie mają wybór, który jest zresztą dość symbolicznym streszczeniem całej konstrukcji scenariusza - mogą albo rzucić się do działania zgodnie z myślą scenariusza albo... stać i obserwować przepiękny koniec. W pozostałych momentach scenariusza mamy wytłuszczone - jeżeli gracze o coś nie zapytają, coś przeoczą lub zignorują - nie ma sprawy - zawsze jest pod ręką ulubiony BN mistrza gry, Andre [LOL], który ich w tym wyręczy.

Pierwszych obaw nabrałem w scenie ze strażnikami, niemal na samym początku scenariusza. Gwardziści wyskakują na drużynę z mordą, ale "zanim [ci] zdażą cokolwiek odpowiedzieć", pojawia się BN [niemal jak postać wchodząca na ekran w Baldur's Gate], który wszystko łagodzi. Zresztą fraza "zanim zdążą cokolwiek" pojawia się w tekscie ponownie, doprowadzając do szewskiej pasji gracza-czytelnika, który lubi być na sesjach nieco bardziej aktywny niż przydrożny głaz. Pojawiają się tu jakieś przebłyski [wyciągnięcie konsekwencji z nierozsądnego ujawnienia ważnej informacji, raz], ale szybko przysypują je liczne potknięcia [np. mój ulubiony fragment o wymagającym MG, Boże ratuj]. Są też dobre pomysły, które niezbyt dają się wpasować w fabułę [listy - jest, jak mi sie zdaje zbyt mało czasu na to, by gońcy mogli powrócić z odpowiedzią]. Niestety pod koniec na wierzchu jest Andre, a scenarzystka niemal zachłystuje się wymyśloną przez siebie historią [zobaczcie fragment o jękach ladacznicy, pod koniec, LOL].

"Złote łany" to ładny tekst, poświęcony pogańskiemu bałwanowi znanemu jako klimat. Osobiście także cenię tego bożka i składam mu regularne ofiary, nie zapominam jednak o jego starszym bracie, o wiele ważniejszym przy pisaniu scenariuszy - o interaktywności. Tej w zwycięskim scenariuszu za grosz. Więc powiadam - żenada. I pytam - kto wybrał taki tekst na jednego z dwóch zwycięzców?
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


sil
    jak nie przestaniecie
Ocena:
0
mnie zniechęcać, to nigdy nie przeczytam tej przygody :)

A tak BTW - spróbuj jakoś inaczej linkować swoje notki w blogu, bo kolejny raz chce mnie przekierować na mój własny.
17-04-2007 21:29
Siman
   
Ocena:
0
"I pytam - kto wybrał taki tekst na jednego z dwóch zwycięzców?"
Ja! Ja! Ja... nie mam pojęcia. ;)

Scenariusza nie czytałem, bo to włąśnie ta rzecz w każdym piśmie i stronie, którą czytam na końcu i tylko jak mam dobre referencje. Sam nie wiem czemu, bo z gotowców korzystam nawet często. Może mi się nie chce? To prawdopodobne.

Ale chyba przejrzę, zachęciałeś mnie. ;)
17-04-2007 21:51
Szczur
    Aż sobie zadałem trud
Ocena:
0
i przeczytałem.
Rzeczywiście doskonały przykład jak nie pisać scenariusza przygody. Jako opowiadanie mogłoby być dobre, ale przy tak skrajnej liniowości i marginalizacji roli graczy umieszczenie tego jako pierwszego miejsca w konkursie na przygodę pozostawia niemiłe uczucie o to jaki poziom reprezentują pozostałe nagrodzone/wyróżnione prace.
17-04-2007 22:56
Deckard
   
Ocena:
0
Wrażenia z lektury:

Początek o dziwo przypadł mi do gustu - plastyczny opis okolicy, nieomal wyjęty z adaptacji filmowej. Jest to także przykład trendu, że jeżeli słuchacz nie ma pojęcia w co gra drużyna, to początek mu w tym nie pomoże.

Zawiązanie akcji, czyli wprowadzenie w realia - tutaj jest ciut gorzej - a właściwie nijak. Łany to typowy scenariusz, w którym nieistotne są motywacje graczy ani ich postaci - liczy się wątek scenariusza założony przez autorkę. Pociąg już czeka, a dla niegrzecznych pasażerów (takich lubiących przejawiać aktywność) klaps na dzień dobry. Przepraszam - klaps w dziąsło, obuchem w brzuch i na zakończenie romans z brukiem - uśmiałem się po prostu starając wyobrazić sobie reakcje graczy, gdy jakakolwiek akcja na początku wizyty w zamku zostanie im przerwana. "Witamy, jesteśmy (wiiiiiii)..." (chwila ciszy) "Chcielibyśmy (wiiiiii)..." (zaniepokojone spojrzenia) "Czy możemy (wiiiii)...".

Wieczór w zamku - Monastyr cierpi na jakąś chorobę - największymi fragmentami scenariuszy są te opisujące sceny w jadalni. Mimo wszystko "Przeminęło z wiatrem" nadal pozostaje klasykiem, natomiast Łany w tym momencie usypiają Czytelnika. Brew uniosłem tylko czytając zapalnik dla monologu Andre (pozwolę sobie zacytować): Andre przez większość posiłku siedzi milczący, odpowie tylko jeżeli ktoś konkretnie go o coś zapyta. Jeśli któryś z Bohaterów spyta go o pochodzenie i pobyt w domu Rouven, ten odpowie jak niżej, jeśli jednak nie padnie takie pytanie od BG, zada je Luca, pytając(...) - witamy na torach.

Rozmowa w bibliotece - tym razem brew uniosła mnie... Tak rozbudowanego, niekończącego się i tonącego w kolorze zaproszenia do przygody jeszcze nie widziałem... Rozumiem, dbamy o detale, nie wiemy jak wprowadzić wątki w sposób inny, niż chandlerowski, lubimy poopisywać - ale for god`s sake - ryzyko zagubienia się przez graczy w nawale "informacji" jest bardziej, niż pewne. Nie wiem, gdzie podziała się nieufność rodu do obcych - nie mam pojęcia, która szlachta wpuszcza nieznane sobie osoby na dwór, częstuje je skrywanymi tajemnicami i brudami swojego życia... - mój zmysł symulacjonisty krzyczy "enough!".

C.d.n. niebawem...

18-04-2007 00:24
Ifryt
   
Ocena:
0
Dobra, przyznam się, że to ja zniechęcałem sila do tego scenariusza. Tzn. nie tyle zniechęcałem, co wyrażałem moje krytyczne zdanie. ;)

Też byłem zaskoczony werdyktem jury konkursu. Oczywiście, nie wiem jak wyglądały inne prace, ale grałem przynajmniej w "Schedę" kaduceusza i była lepsza (no, chyba nie mogłeś tego tak zepsuć pisaniem, prawda? ;)

Narzekałem na Quentina, ale widzę, że to jednak JEST najlepszy konkurs na scenariusz w Polsce. (No, już za chwilę powinniśmy zobaczyć wyniki konkursu WFRP na polterze - może będzie jeszcze lepiej? ;)

A tak naprawdę moim głównym zarzutem wobec "Złotych łanów" jest to, że nie sprawdzają się one nawet na wybranym przez siebie polu. Co to za zagadka detektywistyczna, której rozwiązania można się domyślić po samym przedstawieniu bohaterom NPCów?!

18-04-2007 09:44
Dark Storm
   
Ocena:
0
Ekhem. Jakby nie było, wszystkie portalowe przygody do Monastyru prezentują nam ten sam głupi sposób myślenia - "Gracze są zadowoleni, jeżeli świat dookoła nich jest dopięty na ostatni guzik, a oni sami nie mają prawa się odezwać, bo jeszcze mogliby coś zepsuć". Jeżeli Portal nie widzi w tym nic złego, to nie powinien dziwić ich wybór.
18-04-2007 12:14
kaduceusz
   
Ocena:
0
@sil
Poprawiłem linkę, powinna już działać.

@Ifryt
> grałem przynajmniej w "Schedę" kaduceusza

Przyznam, że czytałem też scenariusz konkursowy Wiktora "WekTa" i uważam, że miał nieco większy potencjał od zwycięzcy. Ale poczekajmy na drugiego zwycięzcę, wtedy porozmawiamy.

> (no, chyba nie mogłeś tego tak zepsuć pisaniem, prawda? ;)

:-P Nie, chyba mi się to nie udało :-) Mogę Ci zresztą, Ifrycie, podesłać, zobaczysz sobie. Czytałem ją jakiś miesiąc temu i miałem mieszane uczucia. Nie mówię, ze to zły scenariusz [ba, w sumie nawet go lubię i pewnie jeszcze kiedyś na jakimś konwencie poprowadzę], ale teraz bym ją inaczej spisał, nad czym się zresztą zastanawiam. Tym razem byłby to jednak scenariusz nie do WFRP, a do... Eberrona ;-) Zresztą może skrobnę o tym bloga.

> Narzekałem na Quentina, ale widzę, że to jednak JEST najlepszy konkurs na scenariusz w Polsce.

Quentin też ma swoją specyfikę, ale to jest fakt, ponizej pewnego poziomu nigdy nie schodzi. Co więcej, jest zawsze w terminie i cały czas zmienia się na lepsze [obowiązkowe komentarze, zmiany w kapitule, dowolność w wyborze settingów].

Co do Konkursu Burzliwego - sam oczekuję na wyniki, mimo iż nie startowałem [crap]. Ilość prac byłą duża, mam nadzieję, że trafiło się tam coś naprawdę ciekawego.

> moim głównym zarzutem wobec "Złotych łanów" jest to, że nie sprawdzają się one nawet na wybranym przez siebie polu

Nomen omen, he he he.

@Dark Storm
> wszystkie portalowe przygody do Monastyru prezentują nam ten sam głupi sposób myślenia [...] Jeżeli Portal nie widzi w tym nic złego, to nie powinien dziwić ich wybór

Pragnę przypomnieć, że to nie był konkurs na scenariusz do Mona; można tez było pisać do WFRP i NS. Poza tym co to za tłumaczenie? Interaktywność jest potrzebna w każdym scenariuszu, stąd płynie największy fun. Jeżeli monowcy twierdzą inaczej [a twierdzą, na litość boską?] to już chyba tylko świadczy o porażce Mona jako systemu ambitnego. Jeżeli ambitny ma być przykrywką dla MG-primadonny, to ja dziękuję, pozostanę przy tandecie :->

Swoją droga nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie - w jaki sposób zwycięski scenariusz nawiązuje do tematu konkursu, bo chyba nie do końca to zajarzyłem.
18-04-2007 13:05
Siman
   
Ocena:
0
A jaki był temat konkursu, bo chyba przeoczyłem?
18-04-2007 14:00
WekT
    No faktycznie...
Ocena:
0
interakcji nie ma za wiele. Co prawda na na Monie się nie znam i byc może własnie taka przygoda odpowiada specyfice systemu. Czyta się dobrze, ale jak dla mnie zbyt irytująca była postać głównej winowajczyni która ciągle się krztusiła, wychodziła itp. Może by tak podsunąć Portalowcom jakieś info, żeby chociaż skomentowali scenariusze, choć wątpię aby po takiej opini to zrobili...
18-04-2007 15:14
kaduceusz
   
Ocena:
0
@Siman

Temat brzmiał AFAIR
"Rtęć, piekło, chaos - mroczna strona trzech światów".

@WekT
> byc może własnie taka przygoda odpowiada specyfice systemu

To byłby w takim razie bardzo nudny erpeg. I rzeczywiście, tylko dla wybranych ;o) bo, jak sądzę, większość nie moze ścierpieć takiego ograniczenia wolności podczas gry.
18-04-2007 15:27
18

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Ifryt:

Narzekałem na Quentina, ale widzę, że to jednak JEST najlepszy konkurs na scenariusz w Polsce.

Khem, khem, jest jeszcze Bissel. ;)
18-04-2007 16:43
Ifryt
   
Ocena:
0
Khem, khem, jest jeszcze Bissel. ;)
No dobra. :)

Przyznaję, poziom był wysoki, ale jednak trochę za mało uczestników. Poza tym nie spodobało wam się to, co napisałem. ;P
18-04-2007 17:16
Deckard
   
Ocena:
0
Co prawda na na Monie się nie znam i byc może własnie taka przygoda odpowiada specyfice systemu

Sprawdza się to, co napisałem w blogu Gruszczego - Mon z systemu o doświadczonych, zamożnych i dotkniętych przez los bohaterów stał się systemem o ludziach steranych, którym nie dane będzie uczynić cokolwiek bez grzecznej rozmowy z chłopem w pobliskiej wsi. No i szlag trafił konwencję...
18-04-2007 18:15
~meeks

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Łatwo jest krytykować zza fotela. Wkrótce kolejne konkursy panowie zróbcie przygodę, która wszystkich zatka.
18-04-2007 18:20
kaduceusz
   
Ocena:
0
Zza fotela? Blah, ponad połowa komentujacych powyżej ma na swoim koncie scenariusze, które zyskały uznanie w tym czy innym konkursie. A co do obecnych, to tak, też staramy się pisać. Skarga oddalona, świadku Deckard, proszę kontynuować :oPPP
18-04-2007 18:50
~meeks

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Super. Gratuluje osiągnięć. Ale juru to jury oni wybierali co uważali za najlepsze. Może sie do nich zwrócicie czemu tak wybrali, a nie inaczej? Dobrze jest jak jury wyjaśnie swoje stanowisko oficjalnie. Pokątna krytyka w kółku adoratorów nie da wam palmy pierszeństwa.
18-04-2007 18:57
kaduceusz
   
Ocena:
0
> Super. Gratuluje osiągnięć.

Nie zasłaniaj się ironią, tylko następnym razem nie pisz co Ci ślina na język przyniesie. Z tym fotelem to walnąłeś jak kulą w płot :->

> Dobrze jest jak jury wyjaśnie swoje stanowisko oficjalnie.

Rzeczywiście, też bym sobie tego życzył. Założyłem nawet odpowiedni temat na forum Portala, z linkiem do mojego bloga, który uważam za dobre miejsce do wyrażania swoich opinii [pokątna krytyka, śmiechu warte :>].

Co do naszych intencji to wypraszam sobie jakieś insynuajce o palmach. Wstukałem tę notkę, bo jestem oburzony, że scenariusz łąmiący najważniejsze zasady erpegowego scenopisania zwyciężył w konkursie. Przeczytaj też jeszcze raz komentarz Szczura, daje do myślenia.
18-04-2007 19:21
18

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Ifryt:

Przyznaję, poziom był wysoki, ale jednak trochę za mało uczestników. Poza tym nie spodobało wam się to, co napisałem.

Spodobało, ale inni byli lepsi ;) Może powalczysz też w tym roku? Szanse na kolejną edycję są bardzo duże. :)
18-04-2007 20:10
Siman
   
Ocena:
0
Heh, no tak. Ogólnodostępny na największym serwisie erpegowym w Polsce blog, zlinkowany na forum wydawnictwa, które organizowało konkurs i ty to nazywasz pokątnym kółkiem adoratorów zza fotela? ;) Zabawne.

Oburzenie jest conajmniej absurdalne. Czyżby wszelka krytyka, która nie zwraca się bezpośrednio do twórców lub autora jest zabroniona? A już szczególnie konstruktywna. Żadnego kółka adoratorów nie uświadczyłem, zaręczam, że połowy zgromadzonych tu osób na oczy nie widziałem. I jestem pewien, że nie jestem jedyny.
18-04-2007 20:51
~meeks

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Masz racje, komentarz Szczura jst odpowiedni. Bo skoro wygrała praca, którą nisko oceniacie, to wasze musiały być niezbyt dobre prawda? Skoro niski poziom konkursu jest aż tak widoczny, jaki poziom prezentował twój pomysł kaduceusz? Jesteś aż tak uznanym twórcą przygód, że jesteś niezwykle oburzony wyborem jury? Trochę pokory i kubeł zimnej wody na głowe. Może i zwycięska przygoda jest du dupy i daje zero swobody grazom, ale chyba musi coś mieć w sobie, że znalazła się na 1szym miejscu? Dlatego ja też się zastanawiam nad wyborem jury - czego tak a nie inaczej - chcę wiedzieć czy naprawdę nie było czegoś konkretniejszego?? Kaduceusz - nie zrozum mnie źle, bo o nie jest atak na twoją osobę ani na kogokolwiek z tutejszych forumowiczów. Tylko trochę mnie dziwi, że tak atakuje się świeżą bądź co bądź osobę w światku rpg. Przygody są po to by je zmieniać, a nie ściśle się ich trzymać. Uchodząc za kreatywna osobę myslę, że dasz sobie spokojnie radę z przerobieniem przygody tak aby była grywalna i może okazać się nie aż tak kiepska na jaką z pozoru wygląda.
PS Co do ironii. W Twojej recenzji jest jej mnóstwo. Boli broń obosieczna oj boli..
18-04-2007 20:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.